Ktoś przez cztery miesiące kopiował kalifornijskie akta szkolne. Nikt nie zauważył aż do września
Kalifornijski departament edukacji ujawnił sprawę 16 października. Educational Testing Service, organizacja non profit z New Jersey przeprowadzająca stanowe egzaminy standaryzowane, ustaliła, że nieuprawniona osoba użyła skradzionego loginu, by kopiować pliki z zabezpieczonego serwisu transferu plików. Kopiowanie trwało od 22 maja do 18 września. Wykryto je 25 września.
Uderza skala. Objęci są wszyscy uczniowie zapisani do kalifornijskiej szkoły publicznej w ciągu ostatnich trzech lat szkolnych, czyli ponad 5,7 miliona w samym roku 2025/2026, a do tego akta byłych uczniów sięgające 2006 roku. Co zabrano: imiona i nazwiska, daty urodzenia, adresy domowe, stanowe identyfikatory uczniów, poziom klasy, szkołę i okręg, pochodzenie etniczne, język główny, kraj pochodzenia, status osoby uczącej się angielskiego, informacje o niepełnosprawności, uprawnienia do programów i wyniki egzaminów. Czego nie zabrano: numerów ubezpieczenia społecznego, numerów prawa jazdy i paszportów, danych bankowych i kart, haseł do kont ani niczego dotyczącego rodziców i opiekunów.
ETS wyłączyło serwis transferu, zablokowało wykorzystane konto, odbudowało usługę z ostrzejszymi zabezpieczeniami i oferuje dwa lata ochrony tożsamości. Zawiadomienia ruszyły 16 października i potrwają do początku listopada. Na razie nic nie wskazuje, by dane gdziekolwiek opublikowano. Realne ryzyko dla rodziny to wiadomość, która zna szkołę, klasę i nauczyciela dziecka i dzięki temu brzmi oficjalnie. Traktuj każdy taki kontakt jako niepotwierdzony, dopóki nie zadzwonisz do okręgu pod numer znaleziony samodzielnie, a dziecko zapisz do oferowanego monitoringu, zamiast ignorować list.
Jeśli chodzi o konta na własnym komputerze, kontrola prywatności i kont w Tendvane pokazuje, które istnieją, które są zalogowane i które nie mają żadnego hasła.