Dwie litery, których nigdy nie wpisałeś, potrafią sprawić, że fałszywy apple.com wygląda w Chrome na prawdziwy
Spójrz na to: аррлө.com. W pasku adresu Chrome czyta się to jako apple.com. To nie jest apple.com, a Chrome Cię nie ostrzeże.
Ian Muscat i Leanne Briffa z serwisu monitorowania domen Have I Been Squatted opublikowali to odkrycie 10 października. Przeglądarki od lat bronią się przed takimi sztuczkami: wymieszaj alfabety w adresie internetowym, a Chromium pokaże brzydką, maszynową wersję zamiast ładnej. Haczyk polega na tym, że kontrola uruchamia się tylko wtedy, gdy każdy znak w nazwie znajduje się na wpisanej na stałe liście znanych oszustów. Dwóch liter na niej nie ma. Pierwsza to ө, litera cyrylicy używana w językach kazachskim, mongolskim i tatarskim. Druga to ƙ, łacińskie k z haczykiem, używane w języku hausa. Wstaw którąkolwiek z nich do nazwy, a całe ostrzeżenie milknie. Badacze zarejestrowali w ten sposób 20 działających domen pokazowych, podszywających się pod Apple, Okta, Nike, SpaceX, Pinterest, Kickstarter i inne.
Dotyczy to Chrome i Edge, które dzielą ten sam silnik, a surowca nie brakuje: przegląd rejestru .com ujawnił blisko 162 000 par międzynarodowych nazw domen wyglądających jak zwykłe. Na razie nikogo nie przyłapano na nadużywaniu tych dwóch liter w realnych atakach, i to dobra wiadomość, a zarazem jedyny powód, dla którego słyszysz o tym teraz.
Przestaje natomiast działać rada, którą wszyscy powtarzają: uważnie przeczytaj adres, zanim wpiszesz hasło. Tutaj czytanie nie pomoże. Do banku, poczty i kont zakupowych wchodź z zakładki, którą sam utworzyłeś, nigdy z linku w wiadomości. Jeśli przekonująca podróbka już namówiła Cię do zainstalowania czegoś, kreator naprawy "porwana przeglądarka" w Tendvane przywraca wyszukiwarkę, stronę startową i rozszerzenia do stanu, w jakim je miałeś.